niedziela, 26 sierpnia 2012

black red white

i wcale nie chodzi tutaj o sklep z mebelkami....
to moje połączenie szkliw ceramicznych w mydelniczce, którą prezentuje poniżej...
podoba mi się surowość białej gliny, która nie jest pokryta szkliwami
z wnikającą się niczym potok czerwienią i nieśmiale acz dumnie kroczącą błyszczącą czernią...




poniedziałek, 20 sierpnia 2012

świeżo zmielony pieprz...

lubię to połączenie...
połączenie beżowego, matowego szkliwa, przypominającego masę posypaną delikatnie, świeżo zmielonym pieprzem z kolorem naturalnym szkliwa  transparentnego...
taka własnie jest kolejna mydelniczka...




sobota, 18 sierpnia 2012

w kolorze blue

skoro w wirtualnym świecie jest od zawsze Blue...
i skoro ten blog i mam nadzieje, że kiedyś moja pracownia będzie nazywać się Blue...
to Blue będzie z pewnością częstym gościem moich ceramicznych tworów...

oto mydelniczka...
dla wszystkich lubiących ten kolor...
delikatny turkus w połączeniu z naturalną gliną pokrytą tylko transparentnym szkliwem...
popatrzcie jakie piękne krakle się zrobiły podczas wypału na kuleczkach...

tak wyglądała przed wypałem po szkliwieniu


a tak już gotowa, czekająca na domek...
gdyby ktokolwiek widziałby ją u siebie...
albo u kogoś...
to piszcie...




poniedziałek, 6 sierpnia 2012

mydlarnia

w najbliższy czwartek odwiedzę znowu pracownię...
dziś zaniosłam prace, które suszyły się w domu i które przygotowałam do wypału na biskwit...
w najbliższy czwartek Pani Anita przygotuje mi zapewne herbatę malinową...
którą, jak zwykle, wypiję duszkiem - zimną - tuż przed wyjściem do domu...
a pomiędzy dzisiejszym dniem a czwartkiem prace wylądują w piecu...
***
przygotowałam mydelniczki...
i teraz w głowie oczekuję wizji ich szkliwienia...








widzicie jakieś kolory?

niedziela, 5 sierpnia 2012

faktury czar...

czasami lubię surowość gliny, 
czasami lubię bawić się kolorami,
czasami lubię łączyć powierzchnie surowe z tymi poszkliwionymi,
a czasami uwielbiam wariacje faktur...

***




co przedstawia fotografia? 
beznadziejność egzystencji, w której jedne obwiedzione wyraźną granicą kształty ledwie mogą się dotykać przez wyłącznie specjalne wypustki. inaczej- kompletną niepoznawalność człowieka. Warto zauważyć, że górny kształt ma wyraźnie zarysowaną tylko stronę dolną, tę stykającą się z wypustką niepełnego, dolnego kształtu. To rodzi kolejny pesymistyczny asumpt, że człowiek mimo niemożności poznania Innego jest ukształtowany jedynie w części zmierzającej do owego zjednoczenia. cześć wewnętrzna, oddalona jest jedynie słabym zarysem. reasumując - fotka przedstawia w wielkim skrócie- obraz tragedii i nędzy egzystencjonalnej. Obraz jest zapewne wzięty z fotografii duszy

(A.M)



co powstanie po wypałach pokażę później, na razie schnie...






czwartek, 2 sierpnia 2012

jesteś lekiem na całe zło

... o tak, zdecydowanie zajęcia ceramiczne obok pasji są także doskonałą terapią dla mojej zmęczonej głowy i ciała...
... dziś mój dzień w pracy sponsorowała literka W jak wkurzenie..
... ale spokój, swoisty zapach gliny, chłód pracowni, wspaniały uśmiech Anity - właścicielki pracowni( w której spędzam każde czwartkowe popołudnia)oraz jej chłodna malinowa herbata zdecydowanie pomogły i poprawiły mi nastrój...
***
po ostatnich zajęciach, podczas których szkliwiłam swoje biskwity wróciłam do domu trochę rozczarowana...
zwyczajnie nie czułam tego szkliwienia, nie miałam pomysłu, nie widziałam przyszłego efektu w głowie...
więc jak poszkliwić coś czego sobie nawet nie można wyobrazić...
dlatego też z dość sporym niepokojem przestępowałam dziś progi pracowni...
jestem dziś uradowana bo mam pierwsze drobiazgi wyjęte z pieca
są już w domu i grają...
uwielbiam słuchać muzykę świeżej ceramiki...
***
obiecane zdjęcia drobiazgów




placebo - running up that hill - to dla Was na dobranoc