czwartek, 2 sierpnia 2012

jesteś lekiem na całe zło

... o tak, zdecydowanie zajęcia ceramiczne obok pasji są także doskonałą terapią dla mojej zmęczonej głowy i ciała...
... dziś mój dzień w pracy sponsorowała literka W jak wkurzenie..
... ale spokój, swoisty zapach gliny, chłód pracowni, wspaniały uśmiech Anity - właścicielki pracowni( w której spędzam każde czwartkowe popołudnia)oraz jej chłodna malinowa herbata zdecydowanie pomogły i poprawiły mi nastrój...
***
po ostatnich zajęciach, podczas których szkliwiłam swoje biskwity wróciłam do domu trochę rozczarowana...
zwyczajnie nie czułam tego szkliwienia, nie miałam pomysłu, nie widziałam przyszłego efektu w głowie...
więc jak poszkliwić coś czego sobie nawet nie można wyobrazić...
dlatego też z dość sporym niepokojem przestępowałam dziś progi pracowni...
jestem dziś uradowana bo mam pierwsze drobiazgi wyjęte z pieca
są już w domu i grają...
uwielbiam słuchać muzykę świeżej ceramiki...
***
obiecane zdjęcia drobiazgów




placebo - running up that hill - to dla Was na dobranoc

1 komentarz: