niedziela, 30 września 2012

zegary to mógłby być odrębny blog...

***
uwielbiam lepić zegary...
co prawda szczęśliwi czasu nie liczą...
ale prawie w każdym domu możemy znaleźć zegar...

i okazało się, że zegary są dla mnie bardzo wdzięcznym tematem do lepienia z gliny...
właściwie mogłabym założyć kolejnego bloga, który poświęcony byłby tylko i wyłącznie zegarom ceramicznym...
tyle pomysłów łazi po głowie, ze hej...
i na pewno co jakiś czas będą się tu pojawiać...

ten poniżej oczywiście w połączeniu kolorów, które bardzo lubię...
ale oprócz bieli i czerni, zegar jest tylko częściowo szkliwiony...
bardzo ciekawie wygląda połączenie surowej białej gliny z fakturą oraz transparentnym szkliwem...



sobota, 29 września 2012

maleństwa do wzięcia...

***

wszystkie poniżej do wzięcia...
przecież każda kobieta podobno lubi świecidełka...
co prawda nie są to diamenty, które jak to śpiewała najseksowniejsza Blondynka naszego globu, najlepszym przyjacielem kobiety są..
ale pokuszę się o stwierdzenie, że te maleństwa również nimi mogą się stać...
są delikatne ale przyciągają wzrok i mają tę cechę, którą cenię sobie najbardziej we wszystkim co posiadam....
są unikatowe, mam pewność, że w najważniejszym momencie nie pojawi w takich samych inna kobieta...
a to jest już coś:)
gdyby ktoś chciał podobne to jestem w stanie wykonać ale takich samych się nie podejmę :)






***
elementy ceramiczne, szkliwione, dwukrotnie wypalane, malowane farbami do ceramiki, sztyfty oraz baranki wykonane ze stali chirurgicznej, która nie powoduje uczulenia.

doskonałe także na prezent, mogę zapakować w ozdobne pudełeczko.

zapraszam: pracowniablue@gmail.com

wtorek, 11 września 2012

blusie

***
to nie było moje dziewicze spotkanie z biżuterią tak maleńką, wręcz figlarną...
przynosi wiele satysfakcji ale wcale nie tak łatwo poradzić sobie z takimi maleństwami w dłoniach...
wyszlifować, a co najtrudniejsze później jednakowo poszkliwić...
poniżej surowe maleństwa i małe "blusie", które czekają na swoją nową Panią :)
mam nadzieję, że się spodobają...i znajdą swój dom





Blusie powstały z białej gliny, która została dwukrotnie wypalona, najpierw na biskwit, a później po naniesieniu turkusowego szkliwa - już na gotowo. Efekt szkliwienia nie rzucił mnie na kolana więc zaczęłam się zastanawiać co by tu z nimi zrobić aby nadać im uroku dziewczęcości, delikatności...
Postanowiłam dodatkowo pomalować je specjalnymi farbami do ceramiki.
Jedno jest pewne, drugich takich nie znajdziecie :)
Blusie kojarzą mi się z chmurkami ale też z pewnym wierszem...
(...) a latem, jak mnie kochasz?
- jak treść lata
- a jesienią? gdy chmurki i humorki?
- nawet wtedy, gdy gubisz parasolki (...) 
                                                       
I.K. Gałczyński 


Zapraszam.