wtorek, 11 września 2012

blusie

***
to nie było moje dziewicze spotkanie z biżuterią tak maleńką, wręcz figlarną...
przynosi wiele satysfakcji ale wcale nie tak łatwo poradzić sobie z takimi maleństwami w dłoniach...
wyszlifować, a co najtrudniejsze później jednakowo poszkliwić...
poniżej surowe maleństwa i małe "blusie", które czekają na swoją nową Panią :)
mam nadzieję, że się spodobają...i znajdą swój dom





Blusie powstały z białej gliny, która została dwukrotnie wypalona, najpierw na biskwit, a później po naniesieniu turkusowego szkliwa - już na gotowo. Efekt szkliwienia nie rzucił mnie na kolana więc zaczęłam się zastanawiać co by tu z nimi zrobić aby nadać im uroku dziewczęcości, delikatności...
Postanowiłam dodatkowo pomalować je specjalnymi farbami do ceramiki.
Jedno jest pewne, drugich takich nie znajdziecie :)
Blusie kojarzą mi się z chmurkami ale też z pewnym wierszem...
(...) a latem, jak mnie kochasz?
- jak treść lata
- a jesienią? gdy chmurki i humorki?
- nawet wtedy, gdy gubisz parasolki (...) 
                                                       
I.K. Gałczyński 


Zapraszam.


1 komentarz:

  1. Fantastyczne blusie...ja bym chciala takiego blusia do powieszenia na lancuszku i kolczyki,co Ty na to?

    OdpowiedzUsuń